Jak uczestnicy wspominają kursy i warsztaty
Co zmieniło się w ich rozmowach
Poniżej cztery krótkie relacje z kursów i warsztatów. Uczestnicy opisują własnymi słowami, co ćwiczyli i jak wykorzystują to na co dzień, bez wielkich obietnic.
Na kursie o technikach debaty nauczyłam się najpierw mówić, co myślę, a dopiero potem odpowiadać na zarzuty. Wcześniej w rodzinnych sporach milkłam albo podnosiłam głos. Teraz robię pauzę, porządkuję zdanie i zwykle rozmowa kończy się spokojniej. Ćwiczenia w parach były na początku krępujące, ale z czasem bardzo pomocne.
Przyszedłem na zajęcia o aktywnym słuchaniu, bo żona mówiła, że jej nie słucham. Okazało się, że miała sporo racji. Ćwiczyliśmy powtarzanie własnymi słowami tego, co usłyszeliśmy, i zadawanie pytań doprecyzowujących. W domu stosuję to do dziś, choć nie zawsze mi wychodzi. Rozmowy są krótsze i mniej nerwowe.
Nasze stowarzyszenie zamówiło warsztat o trudnych rozmowach, bo na zebraniach często dochodziło do przepychanek. Trener pokazał na naszych własnych przykładach, jak oddzielać sprawę od osoby. Nie zniknęły wszystkie spory, ale zebrania są bardziej uporządkowane i każdy dostaje czas na wypowiedź. Przydały się też wydrukowane materiały do ćwiczeń.
Najbardziej zaskoczył mnie kurs o błędach w rozumowaniu. Zaczęłam zauważać, kiedy ktoś w rozmowie przeskakuje do wniosków albo przypisuje mi słowa, których nie powiedziałam. Wiem już, jak o to spokojnie zapytać, bez oskarżania. Do materiałów wracam czasem wieczorem, we własnym tempie, z kubkiem herbaty.